Opieka nad bliską osobą to zadanie na długi dystans
Opiekunem zostaje się zwykle z dnia na dzień i bez przygotowania. Najpierw pojawia się jeden telefon, potem kilka wizyt, a po kilku tygodniach okazuje się, że codzienność została przebudowana wokół cudzych potrzeb. Rzadko ktoś planuje tę rolę, więc równie rzadko planuje własne siły. Tymczasem opieka nad osobą z ograniczoną mobilnością jest zadaniem rozłożonym na miesiące, a czasem lata, i warto ją zorganizować tak, jak organizuje się długi projekt: z podziałem zadań i realnym harmonogramem.
Podziel obowiązki zanim zaczną się dzielić same
W wielu rodzinach ciężar opieki spada na jedną osobę, najczęściej tę, która mieszka najbliżej. Reszta pomaga doraźnie, w poczuciu, że robi wystarczająco dużo. Uczciwe rozpisanie zadań rozbraja większość późniejszych pretensji.
- Kto odpowiada za leki, recepty i wizyty kontrolne.
- Kto robi zakupy i pilnuje zapasów w domu.
- Kto zajmuje się sprawami urzędowymi i rachunkami.
- Kto przejmuje opiekę w weekendy i podczas urlopu głównego opiekuna.
Ostatni punkt jest najważniejszy i najczęściej pomijany. Opiekun, który nie ma zaplanowanej przerwy, prędzej czy później weźmie ją w gorszym momencie i w gorszej formie.
Wspieraj samodzielność zamiast wyręczać
Odruch pomagania w każdej czynności jest zrozumiały, ale bywa kontrskuteczny. Jeżeli ktoś potrafi samodzielnie ubrać się w dziesięć minut, a my robimy to za niego w dwie, oszczędzamy czas kosztem sprawności i poczucia sprawstwa. Lepszą strategią jest asystowanie tam, gdzie realnie brakuje siły lub równowagi, i pozostawienie reszty.
Tu wracamy do kwestii sprzętu. Dobrze dobrane wyposażenie zwykle zwiększa samodzielność, a nie ją zabiera. Zanim jednak cokolwiek trafi do domu, warto ustalić, jakiego rodzaju podparcia potrzebuje osoba i w jakich sytuacjach. Praktyczny punkt wyjścia opisuje poradnik o tym, jak dobrać chodzik do możliwości osoby starszej, bo te same zasady stosuje się przy większości pomocy do poruszania się.
Rozmowa jest częścią opieki
Zmiana sprawności jest trudna przede wszystkim dla samej osoby, która jej doświadcza. Pomoc przyjmowana bez pytania bywa odbierana jako odbieranie decyzyjności, nawet gdy intencje są najlepsze. Kilka drobnych nawyków zmienia ton tej relacji: pytanie, zanim się coś zrobi, informowanie o planach dnia zamiast stawiania przed faktem, zostawianie wyboru tam, gdzie wybór jest możliwy.
Warto też uważać na język. Zdrobnienia i mówienie o dorosłej osobie w trzeciej osobie przy niej samej potrafią zaboleć bardziej niż sama utrata sprawności. To drobiazgi, które nic nie kosztują, a wyraźnie zmieniają atmosferę w domu.
Zadbaj o własne granice
Opiekun, który zaniedbuje sen, własne wizyty lekarskie i kontakty poza domem, po pewnym czasie przestaje być skutecznym wsparciem. To nie jest kwestia egoizmu, tylko wytrzymałości. Kilka rzeczy, które warto ustawić na samym początku:
- Stała, zapisana w kalendarzu przerwa w tygodniu.
- Jedna osoba na zastępstwo, którą można poprosić bez tłumaczenia się.
- Kontakt z kimś spoza rodziny, komu można powiedzieć, że jest ciężko.
- Rozeznanie w dostępnym wsparciu zewnętrznym w miejscu zamieszkania.
Jeżeli pojawia się przewlekłe zmęczenie, problemy ze snem lub poczucie, że sytuacja przerasta możliwości, warto poszukać wsparcia dla siebie, a nie tylko dla podopiecznego. W sprawach zdrowotnych, zarówno swoich, jak i osoby, którą się opiekujemy, decydujący głos ma lekarz lub fizjoterapeuta, a nie doświadczenie zebrane z internetowych dyskusji.
