PJM czy SJM – dlaczego to nie to samo i co powinna wiedzieć firma
W rozmowach o obsłudze osób głuchych często pada ogólne hasło „język migowy”, tak jakby był jeden. W rzeczywistości w Polsce funkcjonują dwa różne systemy komunikacji na migi, a mylenie ich prowadzi do realnych nieporozumień. Dla firmy, która chce dobrze przygotować obsługę, warto poznać tę różnicę, zanim zdecyduje o rozwiązaniu.
Polski język migowy (PJM)
PJM to naturalny język społeczności Głuchych w Polsce. Powstał i rozwija się w tej społeczności, ma własną gramatykę, składnię oraz sposób budowania wypowiedzi, które nie są kalką języka polskiego. Dla wielu osób głuchych z urodzenia to pierwszy język, w którym myślą i porozumiewają się na co dzień. Kluczowe jest to, że gramatyka PJM działa według własnych reguł – istotne są także mimika, kierunek ruchu i przestrzeń wokół osoby migającej, które pełnią funkcje gramatyczne.
System językowo-migowy (SJM)
SJM to co innego – sztucznie opracowany system, w którym znaki migowe układa się zgodnie z gramatyką języka polskiego, słowo po słowie. Bywał używany w edukacji jako narzędzie wspierające naukę polszczyzny. Dla części osób jest zrozumiały, ale dla wielu rodzimych użytkowników PJM pozostaje mniej naturalny, bo narzuca strukturę obcego im języka mówionego.
Co z tego wynika dla obsługi klienta
Praktyczny wniosek jest prosty: jeśli firma chce naprawdę porozumieć się z głuchym klientem, punktem odniesienia powinien być PJM jako język, którym ta osoba faktycznie się posługuje. To dlatego dobrze przygotowana obsługa głuchego klienta w firmie opiera się na tłumaczeniu na naturalny język migowy, a nie na dosłownym przekładzie słowo w słowo.
- Nie zakładaj, że każda osoba głucha zna oba systemy w równym stopniu.
- Nie utożsamiaj znajomości języka migowego z biegłą znajomością polszczyzny pisanej – to dwie różne kompetencje.
- Stawiaj na rozwiązania, w których tłumaczem jest osoba biegła w PJM.
Dlaczego ta różnica ma znaczenie
Rozróżnienie PJM i SJM to nie akademicki niuans, lecz punkt wyjścia do szacunku wobec klienta. Traktowanie PJM jako pełnoprawnego języka, a nie „uproszczonej wersji polskiego”, zmienia sposób myślenia o dostępności – z łatania barier na partnerskie porozumienie. Firma, która to rozumie, unika typowego błędu polegającego na przekonaniu, że wystarczy cokolwiek „pokazać na migi”, i od razu buduje obsługę na właściwych fundamentach.
